Protest w sprawie uchwały potępiającej Operację "Wisła" z 1947 r. - Aktualizacja 2
data:27 listopada 2012     Redaktor: AlicjaS

Oddział Solidarnych 2010 Biała Podlaska nagłaśnia protest wobec propozycji Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych Mirona Sycza, aby Sejm RP podjął uchwałę potępiającą Operację "Wisła" z 1947 r.
Publikujemy fragment wywiadu Jarosława Kaczyńskiego prezentujący stanowisko PiS w tej kwestii.

 
Operacja "Wisła" była następstwem Eksterminacji Kresów Wschodnich i Małopolski Wschodniej II RP, w wyniku której zamordowano około 200 tysięcy polskich obywateli. Publikujemy list protestacyjny do posłów Sejmu RP oraz - jako ważne wprowadzenie do tematu - uchwałę Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów z 1990r. Dokument ten - a szczególnie wyróżnione jego fragmenty - obnaża prawdziwe intencje mniejszości zaangażowanych w inicjatywę uchwały sejmowej.
 
Aktualizacja:
Fragment wywiadu, którego prezes PiS Jarosław Kaczyński udzielił tygodnikowi "Kurier Gmin" z Wołowa podczas spotkania z  prasą lokalną o stuprocentowym kapitale polskim, 8 grudnia w sali koncertowej Polskiego Radia Wrocław.

Tekst opublikowano 23 grudnia br.    

Wojciech Orłowski, tygodnik "Kurier Gmin" z Wołowa: - Panie prezesie mam pytanie odnośnie sejmowej uchwały o akcji "Wisła". Prawo i Sprawiedliwość reprezentuje stanowisko, aby nie potępiać tej akcji?

  - Uważamy, że terror UPA, skierowany przeciw zwykłym obywatelom, mordowanie całych wsi, był faktem. Każda ówczesna władza - a mielibyśmy więcej szczęścia, gdyby to była władza demokratyczna - musiałaby podjąć daleko idące działania, zmierzające do tego, żeby z tym skończyć. Każda władza jest zobowiązana do chronienia swoich obywateli.

Dlatego nie widzimy powodu, żeby tę akcję potępiać, tym bardziej, że Ukraińcy nie chcą potępić ludobójstwa, popełnionego przez UPA. W akcji "Wisła" ludobójstwa nie było. Wywożono ludzi z ich domów, to jest złe, nie twierdzimy, że to jest dobre, ale powody były. Poza tym my odrzucamy politykę, przyjętą przeszło 20 lat temu, że wszystkim dookoła się kłaniamy, wszystkich przepraszamy, tylko nas jakoś nikt nie chce przeprosić. Niemcy półgębkiem, ale wziąwszy pod uwagę rozmiar ich zbrodni, to jest jeden procent tego, co być powinno, a reszta w ogóle, jeszcze się traktują jako poszkodowani. Taka polityka donikąd nie prowadzi, jest to polityka pochyłej wieży, na którą każda koza wejdzie.

Wiemy, czym była Ukraińska Powstańcza Armia i jakie działania prowadziła. Nie powinniśmy zdecydowanie potępiać Akcji Wisła w kontekście tego, co robiła wówczas, UPA na tych terenach z cywilną ludnością. Nie zapominajmy o faktach i realiach państwowych. Wiemy też, że sytuacja terroryzowania ludności przez UPA była istotna dla przesiedlenia ludności cywilnej z zagrożonego obszaru. Wtedy też, że państwo polskie musiało zastosować takie środki represji z pewnością nieprzyjemne dla wysiedlanych rodzin. Weźmy pod uwagę to, że Polska (jakakolwiek wtedy ona nie była) walczyła o granice i jako suwerenne państwo musiało działać, aby je ochronić. Dlatego jesteśmy przeciwko zamierzeniom niektórych posłów i ich chęci potępienia Akcji Wisła. […]

Za: www.isakowicz.pl
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                                                   Bielsko-Biała 20 listopada 2012r.

Od Członków Ruchu „POROZUMIENIE POKOLEŃ KRESOWYCH”: Czesław Buczkowski z Bielska-Białej, Wiesław Buczkowski z Bielska-Białej, Andrzej Łukawski z Warszawy, Artur Parypa z Katowic, Sławomir Parypa z Siemianowic Śląskich i Tadeusz Wolczyk z Chełma.                                                          

DO: PAŃ POSŁANEK I PANÓW POSŁÓW VII KADENCJI SEJMU RP            

Protestujemy przeciwko propozycji Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych  Mirona Sycza aby Sejm RP podejmował uchwałę potępiającą Operację "Wisła" z 1947 r. Operacja ta była następstwem Eksterminacji Kresów Wschodnich i Małopolski Wschodniej II RP dokonanej przez nacjonalistów ukraińskich z OUN-UPA, policję ukraińską oraz SS-Galizien, w latach 1939-1945 i późniejszego kontynuowania zbrodniczej działalności przez OUN-UPA na terenach południowo – wschodniej Polski - po zakończeniu wojny, w latach 1946-1947.                                                    

Wymieniona eksterminacja to zamordowanie około 200 tysięcy polskich obywateli, w tym ogromnej liczby kobiet i dzieci, okaleczenie wiele tysięcy Polaków, którzy trwale stracili zdrowie na skutek ran i doznanych traum, spalenie ponad 4,5 tysiąca przysiółków, wsi i osad, zagrabienie mienia wielkiej wartości oraz trwałe usunięcie śladów polskości.  

O ogromie i niespotykanym bestialstwie tego ludobójstwa piszą prawie wszyscy polscy historycy, że wymienimy – uznane na Zachodzie – dwutomowe dzieło Władysława i Ewy Siemaszko: „LUDOBÓJSTWO dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945”, Wydanie III, Warszawa 2008.  Dr Lucyna Kulińska napisała, że zbrodnię tą cechował „(...)bezmiar sadystycznego okrucieństwa, które(...)każe postawić kresową zagładę Polaków na równi z najokrutniejszymi przykładami ludobójczego barbarzyństwa w dziejach świata” ["Dzieci Kresów-III", wydanie I, str 469].

Do ofiar tych zbrodni trzeba doliczyć około milion uciekinierów ratujących się przed okrutną rzezią; uciekający Kresowianie utracili cały swój dobytek, zostali skazani na tułaczkę, poniewierkę i upokorzenia.  Na nich – w przeciwieństwie do przesiedleńców Operacji „Wisła”-  nie czekały gotowe zagrody z zabudowaniami, nie podstawiano im ciężarówek dla załadowania dobytku; wielu z nich uciekało w tym co mieli na sobie, nie osłaniało ich wojsko, nie wypłacano im zapomóg pieniężnych na zagospodarowanie (przywilej ten przysługiwał tylko rodzinom ukraińskim objętym Operacją Wisła), prawie wszędzie czyhała na nich śmierć.

Ale operacji Wisła mogło nie być, gdyby po zakończeniu wojny w 1945 r., oddziały zbrojne OUN złożyły broń, bądź odeszły z bronią z terytorium Polski. Stało się inaczej oddziały nadal prowadziły prywatną wojnę z władzami Polski, terroryzowały i mordowały funkcjonariuszy państwa oraz ludność cywilną, niszczyły i rabowały mienie, siały powszechny postrach. Oddziały zbrojne OUN-UPA wykorzystywały do tej walki doskonałe zaplecze w środowiskach ludności pochodzenia ukraińskiego - w tym dysponowały gęstą siecią bunkrów. Zaplecze dawało schronienie oddziałom, zaopatrywało w żywność, odzież itp., przekazywało cenne informacje. Z tego zaplecza wychodziły niepostrzeżenie oddziały UPA i dokonywały napadów, które powodowały, że w latach 1946-1947, mieszkańcy żyli nadal w strachu: czy zdołają przeżyć sami i ochronić rodzinę, zebrać plon i zabezpieczyć go przed odebraniem, ochronić zagrodę przed spaleniem, itp.

Mamy własne doświadczenia z tego okresu. My, nasi rodzice i rodzeństwo przeżyliśmy eksterminację rodzinnej wsi, dokonaną 18.03.1944r., przez pododdziały UPA, które tego dnia zamordowały 63 osoby, w tym 16 dzieci. [Tadeusz Wolczyk: „Tarnoszyn w ogniu” Wydanie 2, Chełm 2009]. Ratowaliśmy się ucieczką w regiony gdzie nie działała UPA. Powrót z tej uciekinierki w latach 1945-1947- dla stałego zamieszkania w rodzinnej wsi, był niemożliwy, gdyż w okolicach grasowały nadal bandy UPA, stanowiące śmiertelne zagrożenie. Dopiero po przeprowadzeniu Operacji „Wisła” osiedliśmy na stałe w rodzinnych stronach.                                                 Według dokumentów zebranych przez Stowarzyszenie SUOZUN we Wrocławiu, po roku 1945 do 1947, ukraińscy ludobójcy zamordowali w południowo-wschodnich powiatach  dzisiejszej Polski, około 12 tysięcy bezbronnej ludności polskiej i około 2 tysiące żołnierzy WP [„NA RUBIEŻY” ISNN 1230-4387, Nr 123/2012, str. 5 - „Jak Pan ocenia Akcję „Wisła”].

Dokonując okrutnej eksterminacji Kresów w latach 1939-1945 i kontynuując zbrodniczą działalność w latach 1945-1947 nacjonaliści ukraińscy z OUN-UPA realizowali Uchwałę OUN podjętą na Kongresie w 1929 r., uzupełnioną uchwałą OUN Bandery z 1941 r.  Głównym celem tych działań było „całkowite usunięcie wszystkich okupantów z ziem ukraińskich”, a za okupantów uznano  wszystkich stale na nich zamieszkujących nie-Ukraińców. W języku ukraińskim „usuwanie” oznacza „doprowadzenie do nieistnienia” Celem strategicznym zaś było (...) zbudowanie jednonarodowego państwa ukraińskiego na wszystkich ukraińskich terytoriach etnograficznych.(...)chodzi o państwo o obszarze 1.200.000 km2, sięgające od Krynicy w Krakowskiem na zachodzie, do granic Czeczenii na wschodzie.(...)”[doc. dr hab. Wiktor Poliszczuk: „Ludobójstwo nagrodzone”,Toronto 2003, str. 25].

Bandycka działalność zbrojna OUN-UPA w latach 1945-1947, w granicach Polski, była kontynuacją realizacji celu strategicznego OUN, czyli oderwania z obszaru Polski i przyłączenia do Ukrainy tzw „Zacurzonia”(„Chełmszczyzny”, „Zasania” i „Łemkowszczyzny”).      Operacja Wisła przerwała to pasmo zbrodni OUN-UPA i choćby tylko z tego względu trzeba ją uznać za konieczną. Potwierdzają to również historycy:

Oto opinia Ukraińca, politologa, wybitnego historyka-badacza, znawcy nacjonalizmu ukraińskiego i historii Kresów – doc. dra hab. Wiktora Poliszczuka:(…)Pogłębione studia nad tym tematem prowadzą do wniosku, że(...) przesiedlenie w ramach akcji „Wisła” było koniecznością mającą na celu zaprowadzenie spokoju na terenie Polski przez władze polskie (…) Nie ulega wątpliwości, że działania OUN i UPA na terenie „Zakurzonia” stanowiły bezpośrednie niebezpieczeństwo nie tylko wobec osób sprzeciwiających się tej działalności, ale też całości granicy państwa polskiego będącego podmiotem prawa międzynarodowego, które w 1947 r. miało ustalone w drodze rozmów międzynarodowych południowo-wschodnie granice państwa.” [ dr hab. Wiktor Poliszczuk: „Akcja Wisła – próba  oceny”, Toronto 1997, str. 46-47].

Przytaczamy również opinię uczestnika walk OUN-UPA, historyka ukraińskiego Lwa Szaniawskiego: „Należy zgodzić się ze stwierdzeniem, że pod względem wojskowym niemożliwe było likwidowanie politycznych i wojskowych struktur OUN-UPA bez wysiedlenia ludności ukraińskiej z terenów objętych działaniami tych struktur” [ prof. Edward Prus: „UPA Armia Powstańcza czy kurnie rizunów”, Wrocław 1994, s. 111].

Tego samego zdania jest zdecydowana większość polskich historyków – badaczy historii Kresów; odwołujemy się do bogatej Bibliografii: prof. dr hab. Bogumiła Grotta: "Działalność nacjonalistów ukraińskich na Kresach Wschodnich II  Rzeczypospolitej", Wydawca: Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego, Warszawa 2010.

A to opinia ks. arcybiskupa Ignacego Tokarczuka (Kawalera Orderu Orła Białego ), na temat operacji "Wisła": "Nie można lekceważyć tych głosów które mówią: gdyby nie podjęto tych drastycznych decyzji, to byłoby jeszcze więcej ofiar po obu stronach. Przecież zagony UPA, działały po tej stronie w "Zakurzońskim Kraju". "Wisła": przyspieszyła koniec działalności UPA. Pamiętajmy co się działo". [„NOWINY” nr 82 (15728) z 26-28 kwietnia 2002 r.].

Powyższa ocena pochodzi od człowieka o wielkim autorytecie i który sam był świadkiem wielu wydarzeń. W latach II wojny światowej działał we Lwowie, był zaangażowany w pomoc Żydom.

Przypominamy, że zbrodnie ludobójstwa na polskiej ludności Kresów Wschodnich i Małopolski Wschodniej II RP, dokonane przez formacje zbrojne OUN-UPA, policję ukraińską i  SS-Galizien  nie zostały dotychczas ujawnione, rozliczone ani potępione. Również sprawcy tych zbrodni nie zostali potępieni - przeciwnie oni są heroizowani na bohaterów Ukrainy; nawet stawia  się im pomniki.  Najwyższe władze Ukrainy podniosły do rangi święta państwowego obchody 65    rocznicy Operacji “ Wisła”. W kwietniu 2012 r., prezydent Ukrainy  wydał rodakom „instrukcję” jak Ukraińcy powinni obchodzić tę rocznicę.  W „instrukcji” obchody te nazwano żałobnymi..? [http://www.istpravda.com.ua/short/2012/04/17/81362/ - tekst w gazecie ukraińskiej]. Takie określenie sugeruje, że w czasie operacji Wisła masowo ginęli cywile..? Jest to bezczelnością, tym bardziej, że przesiedlanych przeprowadzano na koszt państwa, przydzielano im ziemię, zabudowania, wypłacano bezzwrotne zapomogi pieniężne na zagospodarowanie (czego nie otrzymywali Polacy przesiedlani na Ziemie Zachodnie).

Wniosek Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych Mirona Sycza (syna członka UPA, skazanego prawomocnym wyrokiem za zbrodnie) aby Sejm RP podejmował uchwałę potępiającą Operację "Wisła", poprzedzony uroczystymi obchodami pod patronatem Prezydenta Ukrainy - jej 65 rocznicy, to realizacja "Uchwały Krajowego Prowodu OUN”, podjętej w Kanadzie 22.06.1990 r.  Cytujemy jeden fragment tej uchwały: „Ważne jest także w obecnej chwili postawienie na porządku dziennym tzw Akcji Wisła. Dążyć aby stanęła ona na forum polskiego parlamentu i żeby sami Polacy ją potępili  jako ludobójczą. Inicjatorem tej sprawy nie może być Mokry, lecz ktoś z Polaków. Przeznaczyć na to 15-20 tyś. USD. Gdy to już się stanie to wieść o tym z odpowiednim komentarzem w językach obcych powinna obejść cały świat”.  [Cytowany fragment - str.3/4 załącznika pt: „Fragmenty "UCHWAŁY KRAJOWEGO PROWODU OUN z 22.06.1990 r.”, zawartego w pliku: „Uchwała OUN z 22.06.1990r...”]

Są w Polsce (w organach władzy, w IPN, w mediach publicznych, itp.) wpływowe osoby, które chcą za wszelką cenę wybielić OUN-UPA i ich czyny zbrodnicze, a przesiedleńczą akcję „Wisła” utożsamić ze zbrodnią. Chodzi też o to aby niewiedza w tym temacie utrwalała się; nad tym czuwają żyjący wśród nas sympatycy OUN, wspierani hojnie dolarami USA z funduszu „Niepodległej Ukrainy”. Okłamują i przekształcają fakty historyczne.  Współcześni nacjonaliści ukraińscy ze zbrodniarzy robią bohaterów, a próbują też robić z nich ofiary.

Nacjonalizm ukraiński, który zdaniem znawczyni historii Kresów: (...)jest jednym z najstraszniejszych i najokrutniejszych w dziejach ludzkości [dr L. Kulińska: "Dzieci Kresów-III", Wydanie I, str 465], nadal zagraża Polsce. Uzyskanie w najnowszych wyborach 12% poparcia przez partię „Swoboda”, jest nie tylko wymowne, ale groźne. A nasze władze nie reagują – są ślepe..?

Panie Posłanki i Panowie Posłowie. 15 lipca 2009 roku Sejm Rzeczypospolitej Polski przyjął przez aklamację uchwałę “W sprawie  tragicznego losu Polaków na Kresach Wschodnich" (M.P. z 2009, nr 47, poz. 684). Zobowiązuje ona władze publiczne wszystkich szczebli do upamiętniania masowych mordów dokonanych na naszych Rodakach przez ukraińskich nacjonalistów. Głosi ona ponadto: "Tragedia Polaków na Kresach Wschodnich II  Rzeczypospolitej winna być przywrócona   pamięci historycznej współczesnych pokoleń". Jest to zadanie dla wszystkich władz publicznych w imię lepszej przyszłości i porozumienia narodów naszej części Europy, w tym szczególnie Polaków i Ukraińców" . Niestety, władze naszego państwa, notorycznie uchylają się od realizacji przywołanej tu uchwały. Sejm RP również uchyla się od ustawowego uchwalenia dnia 11 lipca (rocznica “krwawej niedzieli” na Wołyniu) Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Nadal eksterminacja Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej jest w Polsce tematem Tabu. Nie mówią o niej władze ani media publiczne, nie uczy się o niej w szkołach, nie obchodzi rocznic, nie odnajduje zbiorowych mogił, nie otwiera cmentarzy, nie buduje pomników – jak dla zbrodni Katyńskiej...

Były poseł do parlamentu europejskiego, dr Andrzej Zapałowski, stwierdził kiedyś w wywiadzie, że władze naszego państwa prowadzą wobec Ukrainy politykę "NA KOLANACH". I coś w tym jest, bo trudno znaleźć logiczne wytłumaczenie, że o zbrodni Katyńskiej mówi się – od wielu już lat, nieomal codziennie, nie szczędzi się starań i środków na jej pełne wyjaśnienie i upamiętnienie, a prawdę o – wielokrotnie większej i okrutniejszej zbrodni ludobójstwa na Kresach - „zamiotło się pod dywan” i tam uporczywie trzyma..?

Panie Posłanki i Panowie Posłowie! Czy nie czas aby ten stan przerwać? Pierwszym krokiem do tego jest odrzucenie wniosku Komisji Mniejszości... o potępienie Operacji Wisła, a następnym uchwalenie ustawy uznającej 11 lipca - „Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian”.  I tak dalej; należy zmierzać do całkowitego ujawnienia, rozliczenia i upamiętnienia omawianego ludobójstwa.

Nie jesteśmy wrogami Ukraińców ani ich państwa. Tak się składa, że obie rodziny, które reprezentujemy, uzyskały w 1944 r. - w momencie śmiertelnego zagrożenia ze strony UPA - skuteczną pomoc od sprawiedliwych sąsiadów - Ukraińców. I to sprawiedliwi Ukraińcy zasługują na piedestały pomników oraz tytuły bohaterów Ukrainy, a nie sprawcy bestialskiego ludobójstwa. Należy dążyć aby sprawców tych zdjąć z piedestałów i ukarać, a tam gdzie się już nie da– przynajmniej potępić. To bardzo dziwne, że przedstawiciele władz najwyższych RP nie rozumieją tego iż na kłamstwach nie zbuduje się przyjaźni z Ukrainą. Władze RP winny zdjąć „nakaz milczenia” z tematu zbrodni na Kresach i podjąć niezbędne rozmowy z władzami Ukrainy, tym bardziej, że władze tego kraju wszystkiemu zaprzeczają i tolerują odradzający się nacjonalizm. Finansujemy Związek Ukraińców w Polsce (w 2011 r., otrzymał 1.590.000 zł.), ignorując fakt, że na łamach jego gazety -„Nowiny”, drukuje się nacjonalistyczne - wrogie Polsce i Polakom treści.             Nie możemy przymykać oczu na odradzający się nacjonalizm ukraiński, bo – jak napisała dr Lucyna Kulińska: (...)Skazując na zapomnienie dramat polskiej ludności kresowej, nie tylko odcinamy te od zbiorowej wiedzy historycznej ludzkości, nie tylko dajemy oprawcom przyzwolenie do wejścia na pomnik chwały, ale godzimy się na powtórzenie zrealizowanego z powodzeniem scenariusza! [dr L. Kulińska: "Dzieci Kresów", j.w., str 469; podkreśl. nasze].                                            

Załącznik: plik „Uchwała OUN z 22.06.1990”                  

Czesław Buczkowski; Wiesław Buczkowski; Andrzej Łukawski; Artur Parypa; Sławomir Parypa; Tadeusz Wolczyk.

                                                                                                        

Fragmenty  "UCHWAŁY KRAJOWEGO PROWODU OUN" z 22.06.1990 r.*

OUN jako awangarda narodu, wykorzystuje wszystkie partie polityczne oraz komitety cerkiewne Ukraińskiej Cerkwi Katolickiej, której księża sprzyjają OUN.

Zgodnie z wcześniejszymi postanowieniami  Krajowego Prowodu, każda ukraińska rodzina w diasporze wpłaca po 1.000 dol. USA na fundusz  "Wyzwolenia Ukrainy". Przegranie przez "Ruch" wyborów na Ukrainie uważać należy jako śmierć ukrainizmu nad Dnieprem.

Sprawy polskie:                                                                                                                                               

1. Na Ukrainie, ze szczególnym uwzględnieniem Ukrainy Zachodniej;

2. W Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem Ukrainy Zakurzońskiej.

1. Popieramy gorąco wysiłki wyzwoleńcze narodów bałtyckich – Litwy, Łotwy i Estonii, popieramy wysiłki wyzwoleńcze Mołdawian, Gruzinów i Ormian. Solidaryzujemy się z walką o wolność bratniego narodu białoruskiego, pamiętając jednocześnie, że wywodzi się on z naszego ukraińskiego gniazda-Kijowskiej Rusi, i do tego gniazda w przyszłości powinien wrócić.

...Z postkomunistyczną Polską należy utrzymywać stosunki przyjazne i na zasadzie wzajemności. Aby nie drażnić Polaków i rządu należy przyznać im na Ukrainie pewne uprawnienia w zakresie wiary, kultury i szkolnictwa, bacząc równocześnie, aby te koncesje nie poszły zbyt daleko. Wykluczyć organizowanie się Polaków pod względem politycznym. Przede wszystkim należy narzucić Polakom nasz punkt widzenia na historię i na stosunki ukraińsko-polskie. Nie dopuścić do głoszenia, że Lwów, Terespol, Stanisławów, Krzemieniec i in., kiedykolwiek odgrywały rolę polskich ośrodków kultury. Zawsze były to ośrodki kultury ukraińskiej. Polacy nie odgrywali w nich najmniejszej roli, a to, co o nich głosi się dzisiaj, zaliczyć należy do polskiej szowinistycznej propagandy.

Młodzież polską wciągać do patriotycznych akcji związanych z rocznicami patriotycznymi – w tym związanymi ze sławnymi dziejami UPA. Pozwoli to nie tylko zachwiać wiarę w polską propagandę państwową, ale także doprowadzić do rychłej ukrainizacji polskiej młodzieży, zrażonej kłamstwami polskiej propagandy odnośnie UPA..

Koncesje w sprawie szkolnictwa polskiego i kultury uzależnić od podobnych koncesji udzielanych Ukraińcom w Polsce. Głosić, że w Polsce mieszka jeden milion Ukraińców, utrudniać Polakom odbudowę cmentarza Orląt, ale niezbyt nachalnie, aby nie dać im do rąk międzynarodowego atutu propagandowego, że nasze starania o wejście do Europy nie są szczere (chodzi o to, że cmentarz Orląt jest cmentarzem wojskowym, tedy zgodnie z konwencją międzynarodową jest pod ochroną prawa międzynarodowego).

Oddawanie Polakom kościołów uzależnić od oddawania Ukraińcom w Polsce obiektów cerkiewnych, a przede wszystkim oddanie przez Polaków Ukraińskiej Katolickiej Cerkwi katedry greckokatolickiej w książęcym grodzie Przemyślu. Nie zaszkodzi tego faktu łączyć ze zwróceniem Polakom kościoła św. Elżbiety we Lwowie, a także obiektów kościelnych w Tarnopolu i Stanisławowie. Nie można pod żadnym pozorem dopuścić do reaktywowania polskiej hierarchii, czyli powrotu na nasze ziemie polskich biskupów. To mogłoby oznaczać na przyszłość niebezpieczeństwo odrodzenia na Ukrainie (Zachodniej) niepożądanej polskości i polskiego szowinizmu o ambicjach politycznych. Obrządek łaciński na Ukrainie podporządkować hierarchii Ukraińskiej Cerkwi Katolickiej i jej patriarsze z siedzibą na Górze św. Jura we  Lwowie.

Sporządzić i systematycznie uzupełniać spisy Polaków mieszkających na Ukrainie Zachodniej. Spisy te oraz adresy służyć będą sprawie ścisłej kontroli ich poczynań. Znając historię i zdolności konspiracyjne Polaków nie można wykluczyć, że w przyszłości zachcą konspirować przeciwko samostijnej Ukrainie. Nie można też wykluczyć, że znajdą się w Polsce siły rewizjonistyczne, które zechcą Ukraińcom odebrać Lwów. Pomocnymi w tym mogą być właśnie konspirujący Polacy. Dlatego w najbliższej przyszłości, gdy Ukraina pozbędzie się swoich własnych komunistów, ujawnieni Polacy powinni złożyć przysięgę lojalności i wierności samostijnej Ukrainie. To samo uczynić winni polscy księża, zakonnicy i zakonnice.

Nie utrudniać Polakom wyjazdów do Polski na pobyt stały, lecz je ułatwiać. Pamiętajmy, że odwiecznym celem Ukraińców i naczelnym OUN była depolonizacja ziem zasiedlonych od kilku pokoleń przez Polaków. Ułatwiając maksymalnie wyjazdy do Polski, należy równocześnie ułatwiać im czasowe kontakty z krewnymi i znajomymi w Polsce. Młodym, którzy odwiedzają  krewnych i znajomych w Polsce, utrudnić wstęp na wyższe uczelnie. W ogóle ograniczyć studia Polakom i nie dopuszczać do powstania silnej warstwy inteligencji. Przeciwstawiać się wszelkiemu zbliżeniu Polaków do Rosjan zarówno na Ukrainie jak i w Polsce, podsycać wrogość Polaków do Rosjan i odwrotnie, pamiętając, że ścisły sojusz rosyjsko-polski jest poważnym zagrożeniem dla Ukrainy i jej całości terytorialnej...

2. Mamy wiele dobrych przykładów z przeszłości wspólnej walki ukraińskiej, prowadzonej przeciwko komunizmowi. Te dobre tradycje należy kultywować, zacieśniając więzy z tymi organizacjami, które mają realistyczne podejście do stosunków ukraińsko-polskich. Wykazywać, że we wspólnej walce z komuną Ukraińcy byli stroną aktywną i inspirującą. Innymi słowy, aby Polacy uznawali przywódczą rolę Ukraińców. Eliminować wszelkie polskie próby zmierzające do potępienia UPA za rzekome znęcanie się jej na Polakach. Wykazywać, że UPA nie tylko nie znęcała się nad Polakami, ale przeciwnie, brała ich w obronę przed hitlerowcami i bolszewikami. Polacy byli też w UPA. Mordy, którym zaprzeczać nie można, były dziełem sowieckiej partyzantki lub luźnych band, z którymi UPA nie miała nic wspólnego, pomniejszanie roli wyzwoleńczej UPA w skali europejskiej jest niedopuszczalne. Wszelkimi siłami dążyć do tego, żeby w różnych naszych kontaktach z Polakami strona polska przyznawała, że były też przykłady palenia wsi ukraińskich i mordowania Ukraińców przez AK, wykazywać podobieństwo między UPA i AK, podkreślając wyższość pod każdym względem UPA nad AK. Wymuszać na Polakach przyznawanie się do anty ukraińskiej akcji, potępienia przez nich samych pacyfikacji i rewindykacji przed wojną i haniebnej operacji Wisła po wojnie. Wszystkie te akcje przyniosły wiele cierpień i krwi narodowi ukraińskiemu. Podkreślać to w komunikatach, które koniecznie muszą być publikowane w językach obcych, zwłaszcza w angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim i rosyjskim.

Zmierzać do tego, aby miarodajne czynniki polskie na emigracji zrzekły się wszelkich zamiarów i myśli rewindykacji względem Ukrainy, a sprawę Ukrainy Zacurzońskiej (Zasanie, Chełmszczyzna, Podlasie i Łemkowszczyzna) pozostawić otwartą, sugerując, że zostanie ona załatwiona z korzyścią dla obu stron przez narodowe rządy w pełni suwerennych państw samostijnej Ukrainy i postkomunistycznej Polski. Na takim stanowisku stoi już obecnie Konfederacja Polski Niepodległej. Tę organizację i jej ludzi należy wspierać. W takim też duchu należy urabiać polską opinię publiczną na obczyźnie, za pośrednictwem  polskich organizacji i będących w polskich rękach środków informacji. W tym celu należy przenikać do polskich organizacji tam, gdzie jest to możliwe i lansować nasz punkt widzenia cierpliwie ale uparcie, zyskiwać zwolenników wśród Polaków, a tam, gdzie to najbardziej celowe, nie żałować środków z Funduszu Wyzwolenia Ukrainy. Kupować audycje w polskim radiu oraz miejsca w polskich gazetach. Wchodzić do polskich zespołów redakcyjnych. Dyskusje prowadzić w duchu heroizmu UPA i nie kwestionowanej ukraińskości Ukrainy Zacurzońskiej ze stolicą w książęcym grodzie Przemyślu.

3. Obecna Polska przeżywa dobę swojego ponownego odrodzenia, której siłą sprawczą jest ruch znany na świecie pod nazwą Solidarności. Ruch ten zdobył sobie międzynarodową sławę jako rozsadnik komunizmu na świecie. Taka opinia o Solidarności krzywdzi nas i nie jest nam potrzebna. Nasza propaganda powinna iść w kierunku wykazania, że Solidarność nie była tą siłą sprawczą, lecz UPA, która zainspirowała siły antykomunistyczne do działania. UPA walczyła z bolszewią ponad dziesięć lat i jej duch żywy nigdy nie wygasł. Duch UPA zapłodnił Solidarność do czynu. Tak powinien rozumować każdy Ukrainiec, tak samo powinien rozumować świat i my mamy światu w tym pomóc, bo inaczej znowu naszą chwałę przypiszą sobie Polacy. Stosunek zdrowych sił ukraińskich do obecnej polskiej rzeczywistości powinien być zróżnicowany i uzależniony od naszych interesów. Polska jest Ukrainie potrzebna jako sojusznik do rozbicia ZSRR. W tym celu należy popierać w Polsce wszystkimi siłami wszystko co ma posmak antyrosyjski. Katyń, wywózki na Sybir, zbrodnie NKWD i UB. Taki stan rzeczy odwraca uwagę Polaków od UPA, którą polscy komuniści przedstawili narodowi polskiemu nie jako ruch narodowo-wyzwoleńczy, lecz jako bandy. Podkreślać z całą mocą, że pełne wyzwolenie Polski nie jest możliwe bez samostijnej Ukrainy (vide Michnik). Oznacza to pełne zaufanie Polaków do anty moskiewskiej polityki Ukraińców, pozwoli na ich zupełny bezkrytycyzm i na ich pełne zaangażowanie po naszej stronie. Zaangażowanie to ma pomóc w umocnieniu pozycji Ukrainy i osłabieniu Polski, co pozwoli w przyszłości podporządkować państwo polskie ukraińskim interesom narodowym.

Najpilniejsze zadanie na najbliższą przyszłość: doprowadzić do tego żeby władze polskie jednostronnie przyznały (złożyły deklarację), że względem samodzielnej Ukrainy nie wysuwają i nie będą wysuwać w przyszłości żadnych roszczeń terytorialnych, a tym samym zrzekają się wszelkich pretensji do ziem utraconych na wschodzie w wyniku sowieckiej inwazji dokonanej na okupowane przez Polskę terytoria ukraińskie 17 września 1939r. Takie oświadczenie jeśli będzie, należy silnie rozpropagować w różnych językach obcych. To bardzo ważne dla naszych posunięć przyszłościowych. My ze swej strony przyznamy słuszność takiemu stanowisku oświadczając, że kwestia granic, które wytyczył bez naszego udziału (tj. Polski i Ukrainy) układ jałtański (nie mówić o czyją krzywdę chodzi) powinna być załatwiona w przyszłości przez rządy suwerennych państw Ukrainy i Polski. Gdy zaś do tego już dojdzie, to my odczytamy owo jednostronne oświadczenie: tak, wy nie macie roszczeń terytorialnych i mieć nie możecie, ale my je mamy. Polacy bowiem zdają sobie sprawę, że okupują część historycznych i etnograficznych ziem ukraińskich, a nic odwrotnie. Zatem będzie rzeczą sprawiedliwą dla ukraińskiego pojednania zwrócenie Ukraińcom ziem, które są przez nas nazywane Ukrainą Zacurzońską. Wtedy, gdy te dwa fakty zestawić, to świat nam, a nie Polsce przyzna rację.

Ważne jest także w obecnej chwili postawienie na porządku dziennym tzw Akcji Wisła. Dążyć aby stanęła ona na forum polskiego parlamentu i żeby sami Polacy ją potępili  jako ludobójczą. Inicjatorem tej sprawy nie może być Mokry, lecz ktoś z Polaków. Przeznaczyć na to 15-20 tys. USD. Gdy to już się stanie to wieść o tym z odpowiednim komentarzem w językach obcych powinna obejść cały świat. Zainicjować wiece potępiające polskie zbrodnie popełnione na narodzie ukraińskim przez różne cudzoziemskie organizacje. Nasz komentarz do tego powinien nawiązywać do ucisku polskiego przed wojną na obszarze polskiej okupacji ziem ukraińskich (Zamojszczyzna, pacyfikacje, likwidacja szkolnictwa i kultury, ucisk narodowy), sławne działania UPA w walce z Niemcami i komuną w Bolszewii i w Polsce.

Podnieść, że sami Polacy oddają hołd bohaterskiej UPA, prekursorki Solidarności i potępiają komunistyczną Akcję Wisła, znęcanie się nad ukraińską ludnością. Wykazywać ukraińskość Zacurzonii zgodnie z granicą nakreśloną przez OUN-UPA. W tym celu prowadzić propagandę na rzecz  historyczności i etnograficzności ziem ukraińskich okupowanych obecnie przez Polskę, a o które z taką determinacją z komunistyczną władzą polską walczyła UPA – razem z patriotycznymi siłami polskimi WIN. Wynika z tego, że patriotyczne siły polskie uznawały rolę UPA i jej prawo do ziem Zacurzonii. Mocno podkreślać, że takie jest stanowisko patriotycznych sił Polski obecnie.

Wyciszać wszystko co nas dzieli, w tym także negatywne patrzenie na UPA. Podkreślać także, iż takie same jest również stanowisko papieża i udowodnić, ze gdyby było inaczej, to nie przyznałby Mokremu nagrody im. Jana Pawła II za krzewienie przyjaźni między narodami polskim i ukraińskim. Podnosić przyznanie nagrody Ukraińcowi za artykuły zamieszczone na łamach "Tygodnika Powszechnego" oraz "Znak", a w propagandzie światowej głosić, że reprezentują one najzdrowsze siły narodu polskiego, na które tylko Europa może się orientować. Problematyka rewolucyjnej OUN – awangardy narodu ukraińskiego – powinna być tam zawsze obecna. Głosić prawdę bardziej znanych wydarzeń dziejowych (Grunwald, Wiedeń, Warszawa 1920, Monte Cassino), podkreślając, że odniesione tam zwycięstwa były głównie dziełem Ukraińców, a nie Polaków. Polacy odegrali w nich rolę drugorzędną.

Stanowczo rozprawiać się z antyukraińskimi poglądami na historię działalności UPA – E. Prusa, W. Hryniewieckiego, J. Sobiesiaka, H. Cybulskiego, ks. Kuczyńskiego, W. Romanowskiego, J. Popiela, M. Fijałki, ks. Szetelnickiego, J. Gietrycha, Z. Alberta, A. Oliwy, W. Kalabińskiego, J. Węgierskiego, S. Myślińskiego, M. Juchniewicza, W. Szoty, J. Turowskiego, Siemaszki i J. Sereta. Najlepiej robić to piórem samych Polaków, wśród których znajdą się osoby sprzedajne (obiecać wysokie honoraria i stypendia zagraniczne). Wskazane jest opanowanie niektórych polskich pism, w tym "Semper Fidelis", "Tak i nie" i in. Wejść do władz Archiwum Wschodniego, infiltrować Główną Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich (GKBZHwP), przeszkadzać w zbieraniu obciążających Ukraińców materiałów z wydarzeń drugiej wojny światowej, nie dopuszczać do publikowania materiałów obciążających ukraiński nacjonalizm rewolucyjny OUN. Zestawić ściśle poufne listy osób (nazwiska i adresy) nieprzychylnych ruchowi rewolucyjnemu. Zestawić także listę Polaków, którzy są przychylni rewolucyjnej OUN. Listy, jako dokumenty ważnej wagi państwowej dostarczyć Prowodowi Krajowemu. Dążyć wszelkimi środkami i sposobami do odbudowania ukraińskiego charakteru Zacurzonii, podkreślając, że samostijna Ukraina nigdy z tych ziem nie zrezygnuje i w odpowiednim momencie o nie się upomni. Jeżeli Polacy będą się upierać, to Ukraina względem nich użyje siły zbrojnej.

Doprowadzić do zwrotu przez Kościół Polski ukraińskiej katedry w książęcym grodzie Przemyślu. Tu powinno znaleźć się  biskupstwo Ukraińskiej Katolickiej Cerkwi oraz powinny osiedlić się ukraińskie zakony. Poprzeć politycznie, moralnie i finansowo fundację im. św. Włodzimierza Chrzciciela, założoną w Krakowie przez Mokrego. Roli Mokrego nie eksponować, aby nie utrudnić mu działalności parlamentarnej. Nas interesuje punkt programu fundacji, który mówi o gromadzeniu dowodów o zbrodniach Polaków, popełnionych na Ukraińcach w okresie ostatniej wojny i w pierwszych latach powojennych (Akcja Wisła). W naszej propagandzie wykazywać, że podstawę Fundacji stanowi dar Watykanu, przekazany przez Ojca św. na działalność duszpasterską grecko-katolicką. Jeżeli będą sprzeciwy pewnych środowisk ukraińskich czy polskich, to wówczas głosić na cały świat, że Polacy to pseudo katolicy i działają wbrew życzeniom papieża. Posługując się imieniem Ojca św., doprowadzić stopniowo do przekształcenia Fundacji w Instytut Ukraiński, a z czasem do powołania na bazie tego instytutu Uniwersytetu Ukraińskiego w Krakowie.

Przed wojną Polacy nie zezwolili na otwarcie Uniwersytetu Ukraińskiego we Lwowie, my zaś przełamiemy wszystkie opory i powołamy Uniwersytet Ukraiński w starożytnej stolicy Polski. Nigdy nie zależało nam na sile Polski i teraz nie zależy, wręcz przeciwnie, na jej osłabieniu wewnętrznym i międzynarodowym. Zależy nam na tym, żeby w Polsce istniała słaba służba wewnętrzna (i kierowana przez ludzi nam życzliwych) i słaba, nieliczna armia. Zależy nam także na rozbiciu narodu polskiego i osłabieniu Solidarności.  Należy zatem podsycać w łonie narodu polskiego Górnoślązaków, Kaszubów, Górali. Robić to należy w sposób, jak to czynili Polacy żebraczej Polski przedwojennej z Ukraińcami, Poleszukami, Hucułami i Łemkami. Podsycać aktywność narodową Ukraińców, Białorusinów, Żydów, Czechów, Słowaków, a przede wszystkim Niemców. Próby hamowania ich dynamizmu określać jako ucisk, brak demokracji i polską nieszczerość w głoszeniu haseł równości i wolności. Nie dopuszczać do zbliżenia polsko-niemieckiego. Podkreślać aktualność hasła "Jak świat światem, Niemiec nie będzie Polakowi bratem". To wszystko ma służyć, a w przyszłości  doprowadzić nawet do zupełnej dekompozycji państwa polskiego – co leży w interesie polityki Ukrainy, w której siłą  awangardową jest i będzie rewolucyjna OUN. Obecna Polska nie powinna być zbyt silna, ale też nie może być zbyt słaba. Wobec zupełnego rozprężenia sieci polskiego kontrwywiadu, z którego solidarnościowy rząd wypędził wszystkich fachowców pochodzących z nomenklatury, odbudować tajną sieć OUN i zacząć kontrolować wszystkie dziedziny życia w Rzeczypospolitej.

* - odpis Uchwały sporządzono z tekstu załączonego do książki Wiktora Poliszczuka: "Manowce polskich historyków", Toronto 1999, oraz skonfrontowano z tekstem stanowiącym fragment książki Wiktora Poliszczuka "Gorzka prawda", Wydanie 5 – Warszawa 1997, str. 372-379).

Odpis sporządził: Czesław Buczkowski, Bielsko-Biała, wrzesień 2012 r.

 

PROTESTY INNYCH ORGANIZACJI:

http://wolyn.org/index.php/publikacje/500-protest-organizacji-kresowych-skierowany-do-marszaek-sejmu.html

 

---------------------

Od redakcji
Poniżej przedstawiamy życiorys Mirona Sycza z Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych


Miron Sycz, ukr. Мирон Сич, Myron Sycz (ur. 3 stycznia 1960 w Ostrym Bardzie) – polski polityk ukraińskiego pochodzenia, działacz Związku Ukraińców w Polsce, nauczyciel, samorządowiec, poseł na Sejm VI i VII kadencji.

Spis treści

[ukryj]

Życiorys[edytuj]

Jest synem Ołeksandra Sycza, członka Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów od 1938 oraz strzelca w kureniu "Mesnyky" Ukraińskiej Powstańczej Armii[1], skazanego w 1947 przez polski sąd na karę śmierci za działalność w UPA, złagodzoną w tym samym roku na karę 15 lat pozbawienia wolności[2].

Miron Sycz ukończył studia na Wydziale Matematyki Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Olsztynie. Odbył również studia podyplomowe w zakresie europejskiej administracji samorządowej i rządowej w Wyższej Szkole Humanistycznej w Pułtusku.

W latach 1984–1990 był kierownikiem internatu i nauczycielem w Liceum Ogólnokształcącym w Górowie Iławeckim. Jest założycielem Zespołu Szkół z Ukraińskim Językiem Nauczania wGórowie Iławeckim, w którym od 1990 do 2007 pełnił funkcję funkcję dyrektora, następnie został honorowym dyrektorem tej placówki. W latach 1998–2007 zasiadał w sejmiku warmińsko-mazurskim trzech kadencji, zajmując w nim od początku stanowisko przewodniczącego. Jest współorganizatorem ukraińskich inicjatyw kulturalnych na Warmii i Mazurach, był także delegatem na Światowe Forum Ukraińców w Kijowie. Od 1999 przewodniczył jednocześnie radzie społecznej Szpitala Rehabilitacyjnego w Górowie Iławeckim.

Był członkiem PZPR, z której wystąpił przed 1989. Po 1990 działał w Kongresie Liberalno-Demokratycznym, Unii Wolności i Partii Demokratycznej. W wyborach parlamentarnych w 2001 był kandydatem UW do Sejmu, a w wyborach w 2005 kandydatem PD do Senatu. Od 2006 pozostaje związany z Platformą Obywatelską. W wyborach parlamentarnych w 2007 z listy PO uzyskał mandat poselski, otrzymując w okręgu elbląskim 9075 głosów[3]. W Sejmie objął funkcję wiceprzewodniczącego Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, grup parlamentarnych polsko-ukraińskiej i polsko-rosyjskiej oraz delegacji Sejmu do Zgromadzenia Poselskiego Sejmu RP i Rady Najwyższej Ukrainy. Należy również do Stowarzyszenia Ordynacka. Biuro poselskie otworzył w Bartoszycach. W 2010 został przewodniczącym PO w powiecie bartoszyckim. W wyborach w 2011 z powodzeniem ubiegał się o reelekcję, dostał 8884 głosy[4]. W VII kadencji Sejmu objął funkcję przewodniczącego Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych.

źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Miron_Sycz

 

 



Materiał filmowy 1 :

Materiał filmowy 2 : Rolą Polaków jest przebaczać, Halina Zamel

Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.