Młodzież kontra!
data:16 listopada 2012     Redaktor: Barbara Chojnacka

Dziś tekst o tym, że nie wolno zniechęcić budzących się do życia obywatelskiego ludzi bardzo młodych.

 

 

Ani by mi nie przyszło do głowy jak szybko sprawdzi się proroctwo mojej notki pt. „Bohaterowie są zmęczeni” – patrz: http://salonowcy.salon24.pl/460264,bohaterowie-sa-zmeczeni, w której między innymi pisałem, że:

w Polsce konieczne są zmiany systemowe, że trzeba wreszcie przeprowadzić konsekwentną i bezwarunkową dekomunizację, że potrzebne są przemiany fundamentalne..., że źle kojarzące się pokoleniu ludzi młodych pojęcie „opozycji prawicowej” należy zastąpić całkowicie nową formą konstruktywnej opozycji młodzieżowej, którą proponuję nazywać „opozycją niepodległościową”, że takich zmian należy dokonać w drodze rewolucji pokojowej, tak jak to zrobiła młodzież protestująca przeciw ACTA..., że taka „rewolucja” jest niezbędna, bo młodzi już politykom nie wierzą, gdyż ci wielokrotnie pokazali, że zajęci swoimi podjazdowymi wojenkami nie potrafią pchnąć Polski do przodu..., że Polsce jest potrzebna „Solidarność” nowej generacji, bo tamta zrodzona w Stoczni Gdańskiej dała się oszukać przy okrągłym stole Michnikowi, Kuroniowi, Mazowieckiemu i Geremkowi, którzy układając się z Jaruzelskim i Kiszczakiem de facto postawili u władzy do dnia dzisiejszego rządzącą Polską post-komunę i ochronili wciąż niezweryfikowane służby.

 

No i nie trzeba było długo czekać by proroctwo się spełniło.

 

Bo warszawski „Marsz Niepodległości” w ubiegłą niedzielę nie był marszem ani PISu, ani Platformy, ani żadnej innej partii. To był marsz młodego pokolenia Polek i Polaków niezadowolonych z zakłamania i miałkości ideowej Trzeciej Rzeczpospolitej. To był marsz rodzącej się na naszych oczach, zupełnie nowej młodzieżowej formacji narodowej. Pojawiło się nowe zjawisko obecności na marszu stricte patriotycznym nad wyraz licznej nadreprezentacji ludzi bardzo młodych. To był marsz młodych ludzi, którzy w przeciwieństwie do ich oszołomionych upadkiem komuny rodziców, nie dali się nabrać na bajer zerwania więzi z rzekomo pogrążającą Polskę przeszłością i szybko przypomnieli sobie skąd jesteśmy. To był marsz młodych ludzi, których ominęła indoktrynacja Gazety Wyborczej okresu transformacji.

 

Profesor Wydziału Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego Andrzej Nowak w jego najnowszej książce pt. „Strachy i Lachy” pisze, cytuję:

Jest czas na pytanie o polskość, o jej sens, o jej wartość...

Charakterystyczne, że to historyczne rocznice pozostają okazją do takich pytań. A więc jest jakiś związek między historią a sensem naszej wspólnoty narodowej udział, w której czyni nas Polakami. Sensem, czy bezsensem?

W ostatnich latach w refleksjach o naszej wspólnej przeszłości podkreślano niewątpliwie częściej ciemne strony tej historii. Historia, w każdym razie historia Polski, okazywała się raczej, jak w pamiętnym powiedzeniu Stefana Dedalusa "koszmarem, z którego próbujemy się obudzić". Obudzić do nowego, lepszego życia.

W próbach budowy "nowego patriotyzmu" wcześniej kultywowana spuścizna historyczna była, jako czarna otchłań, od której musimy odejść jak najdalej, żebyśmy byli szczęśliwi i bezpieczni. Wspólnym wysiłkiem mediów, ich intelektualnych gwiazd przewodnich, dzisiejszej klasy politycznej oraz postkomunistycznej szkoły tradycja obywatelska I Rzeczpospolitej została skojarzona skutecznie z najbardziej wulgarnym stereotypem anarchii, warcholstwa, rokoszu - "polskiego piekła", krótko mówiąc.

Doświadczenie "Solidarności" zostało w tej perspektywie zinterpretowane, jako kolejny rozdział w dziejach owego szczególnego polskiego nierządu. Cały okres walk o niepodległość stał się kroniką coraz mniej zrozumiałej martyrologii (podszytej pytaniem o wpisane w nią "dzieje głupoty polskiej"). Pod piórem publicystów, histotyków-amatorów spotężniał jednocześnie demon polskiej przeszłości: rozwój nacjonalizmu, który jakby stawał się coraz bardziej osobistym wynalazkiem Romana Dmowskiego, elementem patologicznej specyfiki polskiej, nie zaś częścią ogólnoeuropejskiego zjawiska modernizacji, w której wyrosły wszystkie nacjonalizmy i narody.

W końcu polska martyrologia, polska walka o słuszną sprawę w wieku XIX, w I wojnie, w roku 1920, w czasie II wojny, przeciw narzuconemu komunizmowi - okazała się nic nieznaczącym tłem dla dziejów polskich zbrodni, z przyrodzonym naszej wspólnocie antysemityzmem na czele. A jeszcze ten wątek chrześcijaństwa, katolicyzmu, tak fatalnie spleciony przez historię polską z tożsamością narodową...

No to uciekajmy! Uciekajmy od takiej historii, uciekajmy od takiej tożsamości, uciekajmy od takiej Polski. Ale dokąd?...", koniec cytatu.

 

I oto rzeczywistość pokazuje, że opisana wyżej nieprzyjazna polskości ideologia III RP okazała się nic nie wartym oszustwem, drogą do nikąd, całkowicie obcą polskiej duszy i zapisanemu w naszych genach poczuciu tożsamości narodowej.

 

W niedzielę, „Marsz Niepodległości” stał się zaczątkiem rewolucji pokoleniowej młodych Polek i Polaków, a co najważniejsze rewolucji prowadzonej w sposób pokojowy. Bo młodzi nie dali się sprowokować obrońcom starego porządku. Przeczekali zadymę i w wielotysięcznym pochodzie z podniesionym czołem zademonstrowali swoją polskość pod zakorzenionymi w naszym narodowym dziedzictwie hasłami BÓG! HONOR! OJCZYZNA!

 

Młodzi ludzie pokazali, że chcą własnej, suwerennej Polski, którą pragną zorganizować i urządzić po swojemu, własnymi siłami, bez pomocy obcych doradców i piszących na komputerze jednym palcem, skażonych komuną politycznych zgredów.

 

Blady strach padł na klasę polityczną. Rozgdakali się politycy od lewa, przez środek do prawa. Już rozlegają się głosy o delegalizacji legalnie zarejestrowanych organizacji młodzieżowych. Już mówi się o faszystach i antysemitach. Już ci, którzy się boją odsunięcia od żłobu, zarzucają młodym agresję i nienawiść. Już pojawiają się organizacje (ONR i Młodzież Wszechpolska) usiłujące się podpiąć pod rodzący się niezależny ruch niepodległościowy. A jeszcze inni, skonsternowani nową sytuacją nie bardzo wiedzą jakie zająć stanowisko.

 

Lecz młodzież już ich nie słucha. Zaczęła się pokoleniowa kontrrewolucja. I już nic ani nikt jej nie powstrzyma. Ruszył efekt domina.

 

A jeśli PIS będzie się boczył na tę notkę, to chciałbym zwrócić uwagę, że to właśnie radykalizującej się młodzieży zawdzięczamy w dużej mierze wzrost poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości,  NIE WOLNO ich tedy odrzucać i krytykować a priori.

 

Krzysztof Pasierbiewicz

(nauczyciel akademicki)    

 

Źródło: http://salonowcy.salon24.pl/463691,mlodziez-kontra

 

Patrz również:

„Uwaga studenci! Chcą was zrobić w konia!”

http://salonowcy.salon24.pl/387369,uwaga-studenci-chca-was-zrobic-w-konia

 

"Ciemna strona mocy posła profesora"

http://salonowcy.salon24.pl/461802,ciemna-strona-mocy-posla-profesora

 

 

Zdjęcia do artykułu :
Zdjęcia do artykułu :





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.