Kłopoty z lądowaniem w Rosji - nie od dziś...
data:23 września 2011     Redaktor: AlicjaS

"Najprawdopodobniej Polacy mieli zginąć w katastrofie lotniczej i tylko sprawności pilota, niewtajemniczonego w zamiary NKGB, zawdzięczali życie".

net

Decyzja o aresztowaniu przywódców Polski Podziemnej zapadła na najwyższym szczeblu w Moskwie po uzyskaniu informacji o możliwości zatrzymania w jednym miejscu wszystkich najważniejszych osób z kierownictwa podziemia. Całą operację przygotowywał i nadzorował Iwan Sierow, pełniący funkcję doradcy przy Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego. [?]Pod pozorem rozmów politycznych, z pełną gwarancją nietykalności, kierownictwo Polski Podziemnej udało się do Pruszkowa do siedziby NKGB [?]. 27 marca 1945 roku, po pierwszym dniu rozmów z gen. Iwanem Sierowem, część delegacji z Okulickim, Jankowskim i Pużakiem została skrycie aresztowana i przewieziona do willi NKGB we Włochach, a następnie na Pragę, na ulicę Strzelecką 10/12. Stamtąd wysłano ich samolotem do Moskwy. 28 marca w podobny sposób postąpiono z pozostałą częścią delegacji. [?]

Podczas przelotu do Moskwy samolot musiał przymusowo lądować w okolicach Iwanowo-Woznieńska. Najprawdopodobniej Polacy mieli zginąć w katastrofie lotniczej i tylko sprawności pilota, niewtajemniczonego w zamiary NKGB, zawdzięczali życie.

"Po kilku godzinach lotu ? mgła, śnieg. Jeszcze po pewnym czasie z kabiny pilota wyszedł jeden z majorów i podszedł do stojącego nad kapitanem Dąbskim kapitana: Znajetie, - Moskwa nas nie prynimajet, po czym pilot machnął ręką i wrócił. Po pewnym czasie przyszedł znowu, wziął mapę lotnisk, patrzył na nią przez chwilę, potem zmiął i z wściekłością rzucił na ziemię. Wyszedł. Po pewnym czasie znów przyszedł zdenerwowany i powiedział stłumionym głosem do kapitana: Benzyny nie ma, lotniska nas nie przyjmują, koniec. Wtedy kapitan, odsunąwszy ze słowami: Adajdi majora, który z nim rozmawiał ? wszedł do kabiny, pilota odsunął energicznie, złapał za kierownicę i zaczął walić ku ziemi. I? bez kapotażu równo wylądował w polu w śniegach. Było to tak wspaniałe, że Polacy, którzy zrozumieli, że poświęcono także dla "politycznej" katastrofy również i 4 bolszewików, naprawdę szczerze bili lotnikowi brawo".

 

 

Fragment książki Piotra Kołakowskiego "Pretorianie Stalina. Sowieckie służby bezpieczeństwa i wywiadu na ziemiach polskich 1939 ? 1945". Warszawa 2010.

 

Podobno historia lubi się powtarzać...






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.