Aleksander Rybczyński: Pochodnia wolności - przypominamy w 45. rocznicę najazdu na Czechosłowację
data:20 października 2012     Redaktor: GKut

Panu Aleksandrowi Rybczyńskiemu, poecie i publicyście mieszkającemu w Kanadzie, przyjacielowi Solidarnych2010 składamy serdeczne podziękowania za przejmującą, boleśnie aktualną lekcję historii.

"...Święto trwało tylko do 23 sierpnia. W nocy wybiegliśmy przed dom. Z odległej szosy dochodził łoskot przetaczających się czołgów..."

Z zostawionego listu Jana Palacha:
Mój czyn ma sens, ale nikt nie powinien go naśladować. Studenci powinni zachować życie, aby spełnić jego cele, by mogli żywi wesprzeć walkę.

W sierpniu 1968 roku, jako trzynastoletni chłopiec spędzałem wakacje u rodziny w Czechosłowacji. Nastrój nad Wełtawą był radosny, niemal podniosły: Czesi poznali smak wolnego słowa i nawet dla dorastającego dziecka, wychowywanego na ogół pod kloszem beztroskiego dzieciństwa, odkrycie to było jak objawienie, łaska i błogosławieństwo.
Święto trwało tylko do 23 sierpnia. W nocy wybiegliśmy przed dom. Z odległej szosy dochodził łoskot przetaczających się czołgów. Pracownicy Rozgłośni Czeskiego Radia poprzez odgłosy strzelaniny karabinów maszynowych nadawali ostatnie, dramatyczne komunikaty, zakończone narodowym hymnem czeskim i słowackim. Płakaliśmy wszyscy. Szybko zrozumiałem, czym jest wolność, niepodległość, czym granice, czym życie w ojczyźnie pod butem totalitarnego reżymu.  
Było mi wstyd, że w inwazji wojsk Układy Warszawskiego brali udział polscy żołnierze, pod dowództwem sowieckiego namiestnika, generała Wojciecha Jaruzelskiego. Po kilku tygodniach tragicznych wydarzeń udało się wyjechać do Polski. W sąsiednim przedziale pustego, nocnego pociągu wracali pijani rodacy, wykrzykujący w opustoszałe stacje kolejowe triumfalne wrzaski zwycięskich barbarzyńców. Nie wiedzieliśmy przez jakie przejeżdżamy stacje: po inwazji wszystkie drogowskazy, szyldy z nazwami miast i ulic zamalowano na biało, by utrudnić najeźdźcom orientację.
Spóźniony powróciłem do szkoły, zmuszony do milczenia propagandową i bezdyskusyjną wersją inwazji. Bałem się nawet rozmawiać z kolegami, w większości nie mającymi pojęcia, co się wydarzyło. (Był to rodzaj bolesnego lęku powracającego nawet w dzisiejszej Polsce, kiedy to obawiamy się rozmawiać o Smoleńsku, oczekując butnej reakcji i szyderczej ignorancji) Często budziłem się w środku nocy, planując akcje malowania na murach haseł antyrządowych i znaków poparcia dla zdławionej już czeskiej wiosny.

W pół roku później 16 stycznia 1969 student filozofii Jan Palach na znak protestu przeciwko okupacji Czechosłowacji, dokonał samospalenia pod pomnikiem świętego Wacława na Václavském náměstí. Zmarł w szpitalu, trzy dni później. Było to dla dorastającego młodzieńca wstrząsające przeżycie, pewnie dlatego, że część serca na zawsze pozostawiłem w spacyfikowanej Pradze. O Palachu nie można było się dowiedzieć ani z Polskiego Radia, ani z lokalnego "Dziennika Zachodniego".
Takie wiadomości docierały do Polski tylko na niemiłosiernie zagłuszanych falach Radia Wolna Europa. Głos wielkiego polskiego emigracyjnego poety, Kazimierza Wierzyńskiego, przedzierał się do polskich sumień przez rzężenie sowieckich zagłuszarek. 30 stycznia 1969 roku przeczytał przejmujący wiersz "Na śmierć Jana Palacha". Dzięki postawie takich jak on Polaków, możemy dzisiaj prosić braci Czechów o wybaczenie.

Aleksander Rybczyński


Od redakcji:
Jan Palach (ur. 11 sierpnia 1948 w Všetaty, zm. 19 stycznia 1969 w Pradze) – student filozofii praskiego Uniwersytetu Karola, który w proteście przeciwko agresji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w nocy z 20 na 21.08.1968r. i powszechnej apatii czeskiego społeczeństwa 16 stycznia 1969 o godz. 4 po południu dokonał aktu samospalenia przed Muzeum Narodowym na Placu Wacława w Pradze.
Zmarł 3 dni później o 3.15 w wyniku odniesionych poparzeń.
25 stycznia wielotysięczna procesja pogrzebowa na cmentarz Olszański przerodziła się w wielki protest przeciwko okupacji. Jej uczestnicy byli potem prześladowani przez tajną policję StB, która fotografowała i nagrywała jej przebieg. W październiku 1973 szczątki Palacha ekshumowano, skremowano i przeniesiono na cmentarz w rodzinnym mieście Všetaty.

Po zwycięstwie aksamitnej rewolucji  w 1989 r., w miejscu, w którym Palach upadł przed Muzeum Narodowym, wmurowano  krzyż z brązu. W 1990 jego szczątki powróciły na cmentarz Olszański w Pradze, a rok później on sam został pośmiertnie odznaczony najwyższym czeskim odznaczeniem, orderem Tomasza Masaryka.
Po proteście Palacha do końca kwietnia 1969 r. jeszcze 26 osób próbowało aktów samospalenia. 7 z nich zmarło.


[źródło: wikipedia]



Materiał filmowy 1 :

Zdjęcia do artykułu :
Zdjęcia do artykułu :





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.