Pierwsza ogólnopolska pielgrzymka dziennikarzy na Jasną Górę
data:15 października 2012     Redaktor: GKut

13 października odbyła się pielgrzymka dziennikarzy na Jasną Górę. Inicjatorem „wyprawy” było Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy

Abp Wacław Depo, metropolita częstochowski

Wyrażam wdzięczność razem z wami, że zostaliśmy zaproszeni przez Matkę na tę pierwszą ogólnopolską pielgrzymkę dziennikarzy katolickich na Jasną Górę. Zdaję sobie sprawę z tego, że głębia i wartość naszego spotkania w obliczu Matki Jasnogórskiej wskazującej na Syna wzrosła poprzez łaskę otwarcia w Kościele Roku Wiary. Ten rok nie przestaje być jednocześnie czasem walki o godność, walki o prawdę o nas samych i o naszym świecie. Podejmując decyzję pielgrzymowania i wejścia w Tajemnicę Światła, jaką jest Eucharystia, chcemy prosić Maryję, Matkę Chrystusa, aby nie tylko przybliżyła nas do Niego, ale aby wraz z nami mówiła Chrystusowi o nas, o naszym kolejnym trudnym polskim dziś. Bo do kogóż pójdziemy? Mówiąc słowami Piotra, myśmy uwierzyli, że Ty jesteś prawdziwym Mesjaszem, Synem Boga, który stając się człowiekiem ma dla nas słowa życia i to życia wiecznego. I On te słowa potwierdził Sobą, swoją śmiercią i zmartwychwstaniem. Święty Paweł Apostoł w Liście do Galatów przypomni nam, że miarą naszej przynależności do Chrystusa jest wiara, którą otrzymaliśmy na Chrzcie Świętym, a która czyni nas błogosławionymi. Przeszczęśliwymi dziedzicami obietnic Bożych na wzór Abrahama, który stał się posłusznym Bogu wbrew nadziei i aż do granic człowieczeństwa, godząc się ofiarować swojego syna Izaaka. Święty Łukasz Ewangelista, relacjonując spotkanie Jezusa z kobietą, która wytrwała, Jego Matką, mówi, że jesteśmy Chrystusowi wówczas, kiedy słuchamy słów Syna Bożego i strzeżemy Go całym umysłem i sercem na wzór Jego Matki. Tak, każdy, kto uwierzy Bogu, wpatrując się w Jezusa i żyjąc według Jego słów, osiągnie życie wieczne. Drodzy bracia i siostry, drodzy pielgrzymi, w kontekście naszego pielgrzymowania chciałbym podkreślić bardzo ważny element jednoczący, jakim jest kult Matki Bożej na Jasnej Górze. I dlatego przywołam słowa błogosławionego Jana Pawła II, który mówi, że w obliczu ateizacji i liberalizmu trzeba ufać w mądrość narodu, który buduje na Ewangelii, na fundamencie krzyża i na zaufaniu do Bogarodzicy. To nasze zaufanie skuteczne orędownictwo Maryi zawiera w sobie pewien bodziec pobudzający do refleksji wykraczającej poza doraźne potrzeby.

Co naprawdę chce nam powiedzieć dzisiaj Maryja, będąca najbliżej tajemnicy obecności i działania Chrystusa, naszego Zbawiciela? Pozwólcie, że w odpowiedzi na to pytanie odwołam się do prośby młodego króla Salomona z I Księgi Królewskiej, który nie prosił Boga o bogactwo, powodzenie, długie życie, czy nawet zgubę nieprzyjaciół. Prosił, „racz dać Panie Twemu słudze serce rozumne do sądzenia Twego ludu i do rozróżniania dobra i zła, prawdy i kłamstwa. Ta prośba ukazuje nam, co powinno być kryterium i motywacją pracy zarówno polityka, jak i dziennikarza. Sukces, czy korzyść materialną muszą budować na prawdzie, inaczej mogą być zwodnicze i prowadzić do zafałszowania prawdy i niesprawiedliwości, która wcześniej czy później uderzy. Prośba Salomona pozostaje więc stałym zadaniem dla nas wszystkich i dlatego prosimy: Maryjo uproś nam serce rozumne do rozróżniania prawdy i kłamstwa.

W drugiej próbie odpowiedzi na to pytanie, czego pragnie od nas Maryja, co nam chce powiedzieć, odwołam się do bardzo pięknego, a zarazem bardzo trudnego spotkania z młodzieżą świata na Jasnej Górze w sierpniu 1991 roku. Papież mówił: świat, który nas otacza, nowożytna cywilizacja ogromnie wiele przyczyniła się do tego, aby odsunąć od świadomości człowieka to Boże „Jestem”, które Bóg wypowiedział, przedstawiając Swoje Imię. Ta cywilizacja stara się bytować tak, jakby Boga nie było. To jej program. Jeżeli jednak Boga nie ma, czy ty człowieku naprawdę jesteś? Przybyliście tutaj – mówił dalej papież, aby odnaleźć i potwierdzić do głębi to własne ludzkie „jestem” wobec Boga. Patrzcie na krzyż, w którym Boże „Jestem” znaczy „Miłość”. Patrzcie na krzyż i nie zapominajcie, niech zaś słowem kluczowym waszego życia pozostaje również to słowo wobec Chrystusa i Jego Matki „Jestem przy Tobie. Pamiętam. Czuwam.”

Drodzy w Chrystusie. Kiedy w dniu wczorajszym byłem uczestnikiem poważnych wywiadów pana redaktora i prezesa Krzysztofa Skowrońskiego, w trakcie rozmowy była przywoływana inna wypowiedź Ojca Świętego z tego samego dnia, którą chciałbym teraz przedłużyć. „Wiele z tego, co będzie jutro, zależy od zaangażowania się dziś, dzisiejszego pokolenia chrześcijan. Ważnym posłannictwem jest zabezpieczenie w jutrzejszym świecie obecności takich wartości, jak pełna wolność religijna, poszanowanie osobowego wymiaru rozwoju, ochrona prawa człowieka do życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci, troska o rozwój i umocnienie rodziny, dowartościowanie kulturowych odrębności dla wzajemnego ubogacenia się wszystkich ludzi i ochrona równowagi naturalnego środowiska, która coraz bardziej wymaga od nas zaangażowania. Są to zadania ogromne. Wymagają serc nieustraszonych, zdolnych uwierzyć nadziei wbrew nadziei, ale w tym zadaniu – zaznaczył papież – nie jesteście osamotnieni. Jest z wami Chrystus, który przyniósł ogień Ducha Świętego, który spala wszelką nędzę i każdy ciasny egoizm, każde małostkowe myślenie. Dziś zapala go w was tu, na Jasnej Górze, Maryja. Potwierdzamy te zadania dzisiaj i to wołanie o serce rozumne i nieustraszone dla każdej i każdego z was. Bo wam tę prawdę wciąż twa i tę sumienia i tę historyczną, która pomaga nam zachować naszą tożsamość. To one, sumienie i rozum, z jednej strony pełnią rolę światła Bożego, wskazującego drogę, a z drugiej – rolę dzwonu bijącego na upomnienie i trwogę, na podobieństwo prawdy o Katyniu, która przebiła się dzwonem zawieszonym między przestrzenią ziemi, po której chodzimy i pochowanych szczątków naszych żołnierzy. I jeszcze jeden głos Kościoła. Ojciec Święty Paweł VI, który w roku 1968 wezwał Kościół do Roku Wiary, związanego z rocznicą męczeńskiej śmierci świętego Piotra i Pawła, wołał na audiencji 18 września 1968 roku: „Obowiązkiem chwili jest kochać Kościół. Istnieją czasopisma i dzienniki, które wydają się nie mieć innego zadania do spełnienia, jak tylko rozpowszechnianie niekorzystnych wiadomości o zdarzeniach i osobach życia Kościoła. Przyzwyczajają czytelników i obserwatorów do nie obiektywnego, spokojnego spojrzenia, lecz do negatywnej podejrzliwości, do systematycznej nieufności i z góry powziętego niedoceniania osób, instytucji i działalności Kościoła. Kochać Kościół, to cenić go w sobie jako wspólnotę domu i być do niego szczególnie przywiązanym i radosnym, że się do niego należy, a to znaczy: być mu odważnie wiernym, słuchać go i służyć mu, pomagać radośnie i ufnie w jego trudnym zadaniu”. Czyż te słowa z 1968 roku nie ukazują naszej rzeczywistości?

Drodzy bracia i siostry, w tym samym duchu wiary i odpowiedzialności chcemy przyjąć słowa Benedykta XVI, na progu, po przekroczeniu Roku Wiary, o posłaniu nas na areopagi pogan. Nie chodzi o deprecjonowanie ludzi, którzy nie wierzą, ale o zaproponowanie im pola spotkania poprzez dialog. Dialog jednak nie może oznaczać kompromisu z prawdą, tylko podstawową zasadę spotkania. Od odczytania prawdy mamy przechodzić do spotkania, a nie spotykać się po to, aby rozrywać i roztrwonić prawdę. I pozwólcie, że w zakończeniu przywołam pewien obraz filmowy. Przed wielu laty oglądałem film kalambryjskiej produkcji „Trzeba go ukochać”. Pokazuje tam sytuację pewnej rodziny i tragedię śmierci najbliższych, i pozostaje w tej rodzinie trójka dzieci, w tym niepełnosprawny i nie w pełni zdrowy umysłowo chłopiec. Pokazane są sceny, kiedy jego starszy brat musi zrezygnować nawet z drogi założenia własnej rodziny, bo musiał wybrać, tak jak mu powiedziała owa dziewczyna, pomiędzy nią a jego „głupim bratem”. I on przygotował go później, wybierając tego brata do paraolimpiady. Ten chłopiec wygrał dwie konkurencje. Ten starszy brat biegnie z trybun z krzykiem „To jest mój brat! To jest mój brat!”. I kiedy później podrzucają go do góry i ustawiają na płycie boiska, ten chłopiec patrzy na nich szeroko otwartymi oczyma, mówiąc „Jeśli będziecie mnie więcej kochać, dam wam jeszcze więcej radości”. Przywołuję ten obraz, bo to jest wołanie, które tutaj dzisiaj idzie do nas: jeśli będziemy jeszcze więcej kochać Kościół, objawiony w Chrystusie przez Matkę, Maryję, wtedy będziemy mieć radość służby, trudnej, wymagającej, ale właściwej. Prośmy więc Maryję o wstawiennictwo u Syna, abyśmy byli ludźmi rozumnych i nieustraszonych serc, bogatych nadzieją na lepszy ludzki i bardziej Boży świat. Amen.

Częstochowa, 13 października 2012 r.

Spisała Anna Wiejak z Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy

 
 
 
Poniżej relacja uczestniczki- pani Teresy Bochwic
 
Pojechaliśmy z pielgrzymką do Częstochowy. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich z prezesem Krzysztofem Skowrońskim i Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy z prezesem ks. dr. Bolesławem Karczem i wiceprezeską Anną T. Pietraszek. Spośród dziennikarzy przybyły osoby wierzące i niewierzące, w sumie około 110 osób. Przyjął nas specjalną mszą św. abp Wacław Depo, przybyło wielu innych księży, wybitnych specjalistów ds. mediów, jak choćby ks. dr Roman Piwowarczyk i dziennikarzy, jak ks. Marek Gancarczyk.
To serce Polski. Pielgrzymka stała pod znakiem poszukiwania wspólnych wartości i możliwości współpracy różnych środowisk. Poszukiwania siły, by zawsze mówić prawdę, by oprzeć się poprawniactwu i agresji. Znalazło się miejsce dla Kongresu Mediów Niezależnych z Krzysztofem Czabańskim i dla Obywatelskiej Komisji Etyki Mediów. Były różne pisma i gazety, internetowa Telewizja Razem, z Mateuszem Dzieduszyckim, prowadzącym spotkanie. Była Barbara Skowrońska i Temida Stankiewicz-Podhorecka.
Jasna Góra stoi mocno i dobrze się ma. Matka Boża patrzyła nam prosto w oczy. Cudowny Obraz przemawia jak zwykle niezwykłą duchowością, ubrany w koronki kolejnych wejść do kaplicy – chyba nie ma takich zdjęć? A fotografować nie wolno.
Ojcowie paulini jak zawsze w białych szatkach biegają, pomagają, obmodlają i służą. Dom Pielgrzyma (450 pokoi), stołówka-hangar, Hale Noclegowe, parkingi a nawet skala toalet pokazują, jak ogromne rzesze ludzi tu przybywają.
Tym razem nie było tu aż tak dużo ludzi, choć wystarczająco, żeby sobie wyobrazić co się dzieje podczas masowych pielgrzymek.
Wróciliśmy zmienieni. Myślę, że lepsi.
 
Teresa Bochwic (wpolityce.pl)


Materiał filmowy 1 :

Materiał filmowy 2 :






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.