Bożena Ratter:  Piękni i wykluczeni
data:10 września 2012     Redaktor: dg

„Niech 8 września będzie spotkaniem nas wszystkich z językiem ojczystym w najwybitniejszym wydaniu oraz z polskością, której jakże pięknym wyrazem jest „Pan Tadeusz.” Odkrywajmy wartość bycia razem wokół słów i rzeczy pięknych” - wzywa Prezydent. Szkoda, że nie ma nawoływania do bycia razem z ludźmi, którzy świat słów i rzeczy pięknych tworzyli i nadal tworzą.

 
Miejsce urodzin i dzieciństwa Adma Mickiewicza to Ziemia Nowogródzka, to wspaniali ludzie, kultura, historia i ziemia urzekły naszego wieszcza.  

„Tam, w województwie nowogródzkim, przy granicy polsko-sowieckiej powstało i walczyło Zgrupowanie Stołpecko – Nalibockie AK. Obszar, na którym działało ograniczony był od wschodu granicą Państwa, od zachodu Puszczą Nalibocką, na północ rozciągał się poza Raków, a na południe – do Stołpc. Ponad 60 % mieszkańców stanowili Polacy… Polacy walczyli z Niemcami wiedząc, że są na swojej rodzinnej ziemi i bronią jej, a także życia i mienia swoich rodzin. Wierzyli, że utrzymane zostaną przedwojenne granice Polski. Inaczej traktowali to Sowieci. W dniu 1 grudnia 1943 r. dowództwo partyzantki sowieckiej, wykonując rozkaz gen. Ponomarienki (późniejszego ambasadora ZSRR w PRL) dokonało podstępnej likwidacji Zgrupowania.  Fragment listu gen. Czernyszowa ps. „Płaton” do „Dubowa” (Sidoruk Grigorij) dowódcy brygady im. Stalina w Puszczy Nalibockiej, która wykonywała 1.12.1943 rozkaz rozbrojenia naszego oddziału.

„.....Wziąć Polaków i trzymać ich grupami (na razie bez broni)..... Część należy zwerbować i puścić do domu. Łajdaków, szczególnie policjantów, ziemian, osadników, strzelać, ale po cichu, żeby nikt nie wiedział” (opracowanie kpr./por. Longin Kołosowski „Longinus” uł/por. Witold Grzybowski „Kot”).

Nierozbrojona część zgrupowania pod dowództwem ppor., cichociemnego Adolfa Pilcha, pseudonim „Góra”, ruszyła w daleką wyprawę na zachód by 26 lipca 1944 r. dotrzeć do Dziekanowa Polskiego i walczyć w obronie Warszawy na terenie Puszczy Kampinoskiej w oddziałach „ Grupy Kampinos”.

http://www.iwieniec.eu/AK/index.html

Przybyli z Puszczy Nalibockiej żołnierze walczyli również na Dworcu Gdańskim. Poległo ok. 450 żołnierzy, ok. 100 zostało rannych. „Walczyli z ogromną odwagą i bohaterstwem, świadomi, że walczą w Warszawie, do której maszerowali setki kilometrów przez okupowane jeszcze tereny”- to słowa wypowiedziane przy pomniku na Żoliborzu, na uroczystości uczczenia 68 rocznicy walk oddziałów „Grupy Kampinos” na Dworcu Gdańskim.

O Polowej Mszy św. odprawionej 19 sierpnia 2012r. przy Cmentarzu Poległych żołnierzy Grupy „Kampinos” w Wierszach nie słyszałam w opiniotwórczych mediach reprezentujących interesy „europejskiej partii”. Nie słyszeli, więc o tym ich czytelnicy, przejeżdżający na rowerach Warszawiacy, a przecież mogli zatrzymać się i pobyć z uczestnikami uroczystości, nielicznymi żyjącymi, którzy tworzyli piękną kartę historii Polski. Zwłaszcza, że większość Warszawiaków pochodzi z innych regionów Polski, mieszka w tym mieście od niedawna i może nie znać jego historii.

1 września wystartował XII Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński. To już dwunasta podróż motocyklistów na Kresy Rzeczypospolitej poprzez Litwę, Białoruś, Rosję, Ukrainę, aby uczcić pamięć bohaterów pomordowanych na Wschodzie, spotkać się z żyjącymi tam Polakami oraz wieźć dary.  

„Każda z miejscowości, przez które jedziemy, to kawał polskiej historii. my tam jedziemy dotknąć rzeczy wielkich, jedziemy do Polaków „– powiedział Wiktor Węgrzyn, komandor Rajdów Katyńskich. Bo „Polska jest wszędzie tam gdzie biją serca ludzi utożsamiających się z nami, z naszą historią, kulturą, religią „- mówił żegnający motocyklistów ks. pułkownik Stanisław Żarski.

Czytam w sprawozdaniu z  XII Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego:

„Wczoraj, 5 września, motocykliści nocowali w namiotach u Adama Mickiewicza w Zaosiu, był wieczór poezji, były długie wieczorne rozmowy. Dziś kolejne miejsca na rajdowej trasie, m.in.: Świteź, Nowogródek, Naliboki, Wołożyn i Bogdanowo.”

Ponoć w poprzednim rajdzie spotkali potomka Maćka z Soplicowa w siódmym pokoleniu.

http://www.rajdkatynski.net/

Czy brak zainteresowania tym wydarzeniem „europejskiej partii „ i reprezentujących jej interesy mediów oznacza, iż nie odkryły one wartości bycia wokół słów i rzeczy pięknych? A jednak czytanie Pana Tadeusza odbyło się…

Rotmistrz Witold Pilecki, oficer rezerwy Wojska Polskiego, współzałożyciel Tajnej Armii Polskiej, dobrowolny więzień KL Auschwitz, oficer Komendy Głównej Armii Krajowej i „NIE", więzień polityczny okresu stalinowskiego urodził się 13 maja 1901 r. Rodzina Pileckich pochodzi z okolic Nowogródczyzny.

Na Cmentarzu Powązkowskim, w kwaterze na Łączce w latach 1948-1956 wrzucono do dołów grobowych kilkuset zmarłych i straconych w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Wśród szczątków zamordowanych bohaterów mogą znajdować się m.in. szczątki rtm. Witolda Pileckiego, gen. Augusta Emila Fieldorfa "Nila" - szefa Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej, mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" - dowódcy 5. Wileńskiej Brygady AK, i ppłk. Łukasza Cieplińskiego - przywódcy Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość".

W Domu Polonia odbyło się spotkanie z Prof. Krzysztofem Szwagrzykiem, szefem wrocławskiego oddziału IPN i ekipą młodych, oddanych sprawie specjalistów. To dzięki ich determinacji jest szansa na godny pochówek niezwykłych Polaków, zamordowanych nikczemnie i potajemnie przez nienawidzących ich „dorobkiewiczów PRL”, których podobno już nie ma od 1989 roku.

Czy brak zainteresowania tym wydarzeniem „europejskiej partii" i reprezentujących jej interesy mediów oznacza, iż nie odkryły one wartości bycia wokół słów i rzeczy pięknych?

To ułamek procenta „rzeczy pięknych”, które zawdzięczamy Kresom. a w opisanych przypadkach województwu nowogródzkiemu. Również „ słowa i rzeczy piękne” oraz pożyteczne tworzone były już po II wojnie światowej przez tych, co wychowanie, wykształcenie i kulturę nabyli według zasad II RP na Kresach Rzeczypospolitej. I ich potomkowie w tym samym duchu wychowani, dzieło to kontynuują i to nie tylko w Polsce. O ile było im dane prawo do normalnego życia.

W filmie „Ostatni rozkaz” (TV Historia), narratorka, opiekunka miejsca pochówku na Woli ludności cywilnej zamordowanej przez Niemców, opowiada o najwspanialszej łączniczce AK, Marii Cetys, pseudonim „Szympans”. Maria została ranna w rękę, gdy biegła z meldunkiem. Nie zatrzymała się, meldunek doniosła i dopiero potem udała się do szpitala gdzie rękę jej amputowano. Gdy nastąpiła kapitulacja, żołnierz Niemiec zapytał ją „czy jesteś bandytką?”. „Jestem żołnierzem AK” odpowiedziała, a on Ją zastrzelił.

„W 1951 roku Sowieci zesłali na Syberię, głównie do obwodu irkuckiego, około 4tys. zdemobilizowanych żołnierzy gen. Władysława Andersa z II Korpusu, walczących m. in. pod Monte Cassino, którzy po wojnie wrócili na Kresy. Okazało się, że polscy jeńcy, zesłańcy i łagiernicy, z których składał się II Korpus, a zatem ludzie niemogący mieć złudzeń, co do postępowania sowietów …zdecydowali się na powrót… zostawili, bowiem na Nowogródczyźnie, Wileńszczyźnie czy Polesiu swoje rodziny i gospodarstwa”. Polaków przesiedlono a pozostawione przez nich mienie rozkradano…W sowieckiej Polsce także należalo zatrzeć pamięć o polskich Kresach. Wszystkie pojęcia świadczące o polskości zagarniętych ziem były objęte zapisem cenzury. W PRL nawet Pani Dulska ze sztuki Gabrieli Zapolskiej musiała mieszkać w Krakowie a nie we Lwowie, podobny los spotkał Męża i Żonę Aleksandra Fredry, tym razem akcję przeniesiono do Warszawy. O Lwowie, Wilnie, Nowogródku, Krzemieńcu, Matce Boskiej Ostrobramskiej Polacy mieli zapomnieć raz na zawsze" („Czarna księga Kresów” Joanna Wieliczka-Szarkowa).

Jacek Trznadel wspomina nauczyciela z wrocławskiego liceum: „w tym liceum mieliśmy wspaniałego wychowawcę, profesora Trybusa, cichociemnego zrzutka z Anglii w czasie okupacji, dowódcę okręgów AK. Wlewał nam w dusze klasyczny rygor, był łacinnikiem, o polityce nie mówił, ale nazywał nas czasem: moje wojsko, chodził w battle-dress’ie. Podpisał nam świadectwo maturalne i poszedł na pięć lat do więzienia”.

Podobnie jak zmarły tragicznie profesor Józef Szaniawski. Jako student udzielał korepetycji marnie orientującym się w historii licealistom warszawskim. Kilka lat później, w 1985 roku został skazany na więzienie przez nienawidzących go „dorobkiewiczów PRL”. Dziwne jest tylko to, że profesor Józef Szaniawski opuścił więzienie 22 grudnia 1989 roku i to dopiero wskutek oddolnej akcji nacisku.

No cóż, wszyscy wymienieni zostali zaliczeni do kategorii "bandytów", " zaplutych karłów" i "wrogów, którzy "nie śpią”. Zarówno przez Niemców, Sowietów i Polaków.

Chyba niewiele się zmieniło. Polacy, kombatanci AK na terenach Kresów Rzeczpospolitej, którzy zostali tak tragicznie ukarani przez Sowietów za wierność Polsce, nie są przypominani przez „europejskie partie”. Narodowe Siły Zbrojne, druga obok Armii Krajowej doskonale zorganizowana formacja do dzisiaj nie została przedstawiona we właściwym świetle. Stara się o to historyk, dr Leszek Żebrowski, posługuje się dokumentami polskimi, rosyjskimi i niemieckimi oraz kontaktami z nielicznymi żołnierzami NSZ, którzy przeżyli straszliwe tortury w katowniach  „dorobkiewiczów” PRL. Jeśli przeżyli i wyemigrowali  to jako ludzie inteligentni i doskonale wykształceni przysłużyli się  innym narodom ze stratą dla Polski.

Jakże skuteczne jest działanie PRL, zostali zapomnienie raz na zawsze, nie są widziani nawet, gdy przybywają do Polski, do Warszawy, na zaproszenie  organizacji non profit.

Przez 68 lat utrwalany był obraz ustalony przez władze a właściwie „dorobkiewiczów” PRL i do dzisiaj nikt nie dokonał sprostowania.

Skoro profesor Ryszard  Legutko ma przeprosić  za nazwanie uczniów  "rozwydrzonymi i rozpuszczonymi przez rodziców smarkaczami", dlaczego Polacy określający w III RP prześladowanych rodaków mianem : „bandyta” , „zdrajca”, „wróg”, „karzeł”, „faszysta” nie przeproszą za naruszające dobra osobiste, fałszywe i hańbiące określenia na łamach mediów podporządkowanych rządzącej „europejskiej” partii?

Zwłaszcza, że na podstawie tych kwalifikacji ludzie umierali, byli prześladowani, zsyłani do łagrów i więzień, pozbawiani pracy, szkoły, mieszkania a ich mienie było rozkradane?

A gdyby do sprostowania dodać nawet niewielką „cegiełkę” to przy tak dużej liczbie prześladowanych wskutek decyzji donosicieli i oprawców rozwiązalibyśmy nasze wspólne problemy finansowe.

A może jest tak jak napisał Józef Mackiewicz (Wilnianin) w „Nie ma polskiej drogi do wyzwolenia”?

„Moskiewski „Politiczeskij Słowar” stwierdza, że we wszystkich republikach „ludowych” i „demokratycznych” bloku sowieckiego po drugiej wojnie światowej zastosowano stare wzory leninowskie. I to jest ścisłe. Nie żadna „rusyfikacja”, o której głoszą zachodnie propagandy „Narodów Ujarzmionych” jest celem tego wzorca, lecz wręcz przeciwnie: wpojenie komunizmu za pośrednictwem własnego języka każdego narodu, rodzimej kultury i dopasowanie do tego zamiaru zdeformowanej historii, nauki, literatury i tradycji narodowych. I tak, więc tzw. własna droga do socjalizmu” (ze wszystkimi jej wariantami, znanymi pod sloganem: ”liberalizacji”, „rewizjonizmu”, „ulepszania”, „reformizmu” i „komunizmu z ludzka twarzą”) nie prowadzi do wyzwolenia, lecz odwrotnie: do zespolenia, do pogłębienia politycznej, ideowej i emocjonalnej integracji z morzem komunistycznym.” I stąd obsadzanie stanowisk  byłymi  działaczami komunistycznymi, którzy   politykę w dziedzinie oświaty, religii, nauki, kultury, gospodarki  uprawiali w czasach PRL i mają duże doświadczenie.

Czekam na chwilę, gdy Prezydent ogłosi dzień czytania powieści Józefa Mackiewicza by "popularyzować czytelnictwo, zwrócić uwagę na potrzebę dbałości o polszczyznę oraz wzmocnić poczucie kulturowej i narodowej wspólnoty poprzez publiczną lekturę klasyki polskiej literatury. Powieści „Droga donikąd” czy” Sprawa pułkownika Miasojedowa” to polska klasyka, piękny język i niezwykle emocjonująco, barwnie prowadzona akcja.Każda z tych pozycji to doskonałe dzieło zarówno dla teatru jak i filmu i może wzbudzi zainteresowanie animatorów życia kulturalnego z Ogrodu Saskiego.

Bożena Ratter

Red.: Skorzystaj z wyszukiwarki na naszej stronie, jeśli chcesz odnaleźć  poprzednie felietony Bożeny Ratter.





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.